poniedziałek, listopada 20

5 minut z muzyką - Green Day - Back In The USA



Są od ponad piętnastu lat moim ulubionym zespołem, mają swoje oddane grono wielbicieli, osiągnęli w muzyce niemal wszystko, a jednak pozostali wierni swoim przekonaniom i nie zmienili się aż tak bardzo na przestrzeni tych trzydziestu lat istnienia.

W tym roku powracają z prezentem w postaci kompilacji największych przebojów, serwując jednocześnie jeden niepublikowany wcześniej utwór - Back In The USA. Nie jest to propozycja jakoś szczególnie ambitna, nie zmieni ona Waszego postrzegania muzyki i nie jest to też coś, co zapisze się na stałe w "grindejowej" historii. Jest to po prostu przyjemny, melodyjny utwór ze skłaniającym do refleksji tekstem i dość ciekawym teledyskiem. Warto się więc zapoznać :)






Źródła:

poniedziałek, listopada 13

5 minut z muzyką – Aurora - Runaway



Tym krótkim postem chciałabym rozpocząć na blogu zupełnie nowy cykl, który będzie ukazywał się w każdy poniedziałkowy wieczór, a cel przyświecać będzie mu jeden – chcę zapoznać Was z utworami i artystami, którzy w mojej opinii zasługują na uwagę. Wielu z nich być może już znacie i darzycie równie wielką sympatią jak ja, a jeśli nie, to mam nadzieję, że przeznaczycie pięć minut Waszego czasu na poszerzenie muzycznych horyzontów.
This entry was posted in

sobota, listopada 11

Kulturalny niezbędnik czyli w co zaopatrzyć się jesienią?


Zawsze, ilekroć znużona jestem letnimi upałami i powtarzam, że z utęsknieniem czekam na jesienne chłody, to gdy mija październik (mój ulubiony miesiąc), a większość kolorowych liści już opadła z drzew, ratować muszę się rzeczami, które pomagają przetrwać mi ponure, dżdżyste dni. Nie znajdziecie tutaj nic szczególnie odkrywczego, bo podejrzewam, że większość z Was stawia jesienią na podobne zestawy ratunkowe jak ja, ale być może rzuci Wam się w oczy coś godnego uwagi i postanowicie dołączyć to do Waszej kolekcji ;)

wtorek, listopada 7

Dlaczego warto obejrzeć serial Stranger Things?



Jeżeli jesteście stałymi użytkownikami Internetu, a z pewnością jesteście, bo kto w dzisiejszych czasach nie korzysta z dobrodziejstw nowoczesnej technologii, to na pewno gdzieś już natknęliście się na nazwę tego hitowego serialu Netflixa.
Być może już wcześniej zasililiście grono jego wiernych fanów (lub też nie, kwestia gustu), ale jeśli zastanawiacie się czy wypada poświęcić kilka godzin Waszego cennego czasu na zapoznanie się z nim, to postaram się Was przekonać, że jednak warto.

Stranger Things – czyli z czym się to właściwie je?

Serial autorstwa braci Dufferów zadebiutował na platformie Netflix 15 lipca 2016 r. i od razu spotkał się z ciepłym przyjęciem ze strony zarówno widzów, jak i krytyków. Fabuła opowieści koncentruje się wokół wydarzeń w amerykańskim miasteczku Hawkins w stanie Indiana i rozpoczyna w nocy 6 listopada 1983, kiedy to jeden z jego mieszkańców, dwunastoletni Will Byers znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Joyce, matka chłopca, usiłuje go odnaleźć, a pomaga jej w tym policjant Jim Hopper oraz brat i przyjaciele zaginionego. Żeby było jeszcze dziwniej, następnego dnia w Hawkins zjawia się dziewczynka z tajemniczymi zdolnościami, która prawdopodobnie zna miejsce pobytu Willa.




Dlaczego nie będzie to zmarnowany czas?

Stranger Things jest w moich oczach przede wszystkim ukłonem w stronę lat 80-tych ubiegłego stulecia. Zarówno klimat, jak i sama fabuła czerpią garściami z tego, co w popkulturze tamtego okresu najlepsze. Mamy więc wciągającą przygodę, nastoletnich bohaterów, tajemnicę, mroczne siły, które chcą zapanować nad światem, rządowy spisek, tajne eksperymenty, a wszystko to okraszone charakterystyczną muzyką elektroniczną i przyjemnymi dla oka zdjęciami.

Podczas oglądania pierwszego sezonu nie mogłam opędzić się od porównań do twórczości Stephena Kinga. Osoby, które miały okazję zapoznać się z książkami mistrza horroru z pewnością od razu wyłapały podobieństwa. Bo czyż gdzieś już wcześniej nie widzieliśmy podobnej zgrai bohaterów płci męskiej, do której dołącza ładna dziewczynka i pomaga im w rozwikłaniu mrożącej krew w żyłach zagadki? Skojarzenia z „IT” są aż nazbyt oczywiste. Nie uważam tego jednak za wadę. Złośliwi mogą narzekać, że podobne rzeczy w kinie i telewizji już były, ale ja jednak ośmielę się stwierdzić, że skoro współczesna telewizja zalewa nas co chwilę gniotami, których wartości nie ośmielę się wycenić, to taki powrót do klasyki gatunku może być tym, czego nam wszystkim tak bardzo potrzeba. Drugi sezon Stranger Things, który miał premierę w tym roku, zdaje się to tylko potwierdzać.

Ogromnym atutem całego serialu jest ponadto zróżnicowanie wątków, które mamy okazję śledzić i równomiernie zachowane proporcje pomiędzy akcją a rozwojem postaci. Dzięki takim zabiegom fabularnym widz może spokojnie obserwować przemianę bohaterów i wyrabiać sobie własne zdanie na ich temat. Duża w tym też zasługa samych nastoletnich aktorów, którzy wykonali kawał solidnej roboty i wykreowanych przez nich postaci po prostu nie da się nie lubić, a na pewne niedociągnięcia i dziury w fabule starajmy się po prostu przymykać oko (trochę niedopracowana jak dla mnie postać Lucasa i nieprzekonujący wątek Eleven w 2 sezonie).

Dla kogo?

Stranger Things prawie na pewno spodoba się fanom klasycznych przygodówek typu "Goonies”, „Ghostbusters”, „ET”. Usatysfakcjonowani również będą fani twórczości Stephena Kinga, a także wszystkie osoby rozkochane w niepowtarzalnym klimacie lat 80-tych. Sceptycy też mogą próbować, istnieje spore prawdopodobieństwo, że i Wam się spodoba ;)

niedziela, kwietnia 24

KĄCIK LITERACKI – Seks w wielkim mieście; Doktor Jekyll i Pan Hyde



Muszę przyznać się do pewnej słabości.  Zwykle, gdy sięgam po jakąś powieść, po pewnym czasie zaczyna mnie ona nużyć i z niecierpliwością wyglądam jej końca, by móc zacząć następną. Rezultatem takiej mojej polityki jest zamiłowanie do czytania kilku książek jednocześnie, a jeśli dodać do tego jeszcze całą stertę różnorakich gazet oraz czasopism, otrzymamy bezdenną studnię, pełną nieprzeczytanych tomów, które w milczeniu czekają na swoją kolej. W „Kąciku Literackim” będę starała się więc omawiać te pozycje, które w ostatnim czasie udało mi się skończyć, i które ze względu na swoją zawartość w jakimś stopniu zasługują na uwagę.

piątek, kwietnia 15

Kigeki (Comedy)


Jak głosi stara, irlandzka przypowieść – w antycznych ruinach, znanych wśród miejscowych bardziej jako Zamek Demona, pomieszkuje samotny Czarny Szermierz, gotowy w każdej chwili rzucić się z w wir morderczej walki, a zapłatą za jego usługi mają być nie pieniądze, a książki specyficznego gatunku.